„Chciałabym zacząć zarabiać na swojej pasji”.
Brzmi jak całkiem logiczny plan.
Skoro coś lubisz, jesteś w tym dobra i potrafisz spędzać nad tym godziny, dlaczego nie miałoby stać się pracą?
Tylko że pomiędzy „lubię to robić” a „mogę na tym regularnie zarabiać” jest jeszcze kilka pytań.
Pasja mówi Ci, co lubisz robić. Nie mówi jeszcze, czy ktoś będzie chciał za to zapłacić, ile będzie gotowy zapłacić ani czy nadal będziesz to lubić, kiedy pojawią się terminy, klienci i oczekiwania.
To nie jest argument przeciwko zarabianiu na tym, co lubisz.
Raczej przeciwko zakładaniu, że skoro coś daje Ci przyjemność, automatycznie będzie też dobrym pomysłem na pracę.
Najpierw sprawdź, na czym właściwie chcesz zarabiać
„Moja pasja” jest zwykle dużo szersza niż konkretna oferta.
Możesz uwielbiać fotografię, ale to jeszcze nie mówi, czy chcesz robić sesje rodzinne, zdjęcia produktowe, fotografować śluby czy sprzedawać swoje fotografie.
Możesz kochać gotowanie, ale czym innym jest prowadzenie warsztatów, czym innym catering, a jeszcze czym innym tworzenie przepisów dla marek.
Możesz dobrze szyć, malować, pisać albo pracować z ludźmi. Żeby zacząć na tym zarabiać, trzeba jeszcze znaleźć konkretną rzecz, za którą ktoś miałby Ci zapłacić.
| Masz | Żeby zrobić z tego źródło dochodu, trzeba jeszcze sprawdzić |
|---|---|
| umiejętność | co konkretnie możesz dzięki niej zaoferować |
| pasję | czy chcesz wykonywać ją również na zamówienie, według terminu i oczekiwań klienta |
| pomysł | czy istnieją osoby, które rzeczywiście potrzebują takiej oferty |
| pierwszych zainteresowanych | czy są gotowi zapłacić cenę, przy której ta praca ma sens także dla Ciebie |
To właśnie tutaj pasja zaczyna spotykać się z biznesem.
To, że ludzie chwalą, nie znaczy jeszcze, że kupią
„Powinnaś to sprzedawać”.
„Ja bym kupiła”.
„Masz do tego talent”.
Takie komentarze są przyjemne i czasem rzeczywiście podpowiadają ciekawy kierunek.
Ale nie są jeszcze badaniem rynku.
Ktoś może zachwycać się Twoimi tortami, kiedy dostaje je na urodziny, a jednocześnie nie być gotowy zapłacić ceny uwzględniającej składniki, kilka godzin pracy, podatki i pozostałe koszty.
Ktoś może lubić Twoje ilustracje, ale kupować grafikę raz na trzy lata.
Ktoś może mówić, że chętnie skorzystałby z usługi, dopóki nie zobaczy ceny.
Sprawdź u siebie:
- Kto konkretnie miałby zapłacić za to, co robię?
- W jakiej sytuacji ta osoba tego potrzebuje?
- Jak radzi sobie z tym dzisiaj?
- Za jakie podobne rozwiązania już płaci?
- Co musiałoby być w mojej ofercie wystarczająco wartościowe, żeby wybrała właśnie ją?
Nie potrzebujesz od razu rozbudowanego biznesplanu.
Potrzebujesz jednak czegoś więcej niż założenia: „skoro jestem w tym dobra, klienci się znajdą”.
Cena musi działać nie tylko dla klienta
To jeden z momentów, w których hobby i praca zaczynają wyglądać bardzo różnie.
Kiedy robisz coś dla przyjemności, możesz nie liczyć czasu.
Możesz przez pięć godzin poprawiać jeden detal, bo masz na to ochotę.
Możesz kupić droższe materiały albo zrobić coś dla znajomej praktycznie po kosztach.
W działalności cena musi uwzględniać również to, czy po wykonaniu pracy coś realnie zostaje dla Ciebie.
Jeżeli wykonanie produktu zajmuje cztery godziny, a po odjęciu materiałów zarabiasz na nim 40 zł, problemem nie musi być brak klientów.
Problemem może być po prostu model, który finansowo się nie spina.
Pytanie nie brzmi tylko: „ile ktoś jest gotowy zapłacić?”. Równie ważne jest: „za jaką cenę mnie opłaca się tę pracę wykonywać?”.
Zastanów się, czy lubisz również płatną wersję swojej pasji
To chyba najczęściej pomijana część.
Możesz kochać fotografować, kiedy sama wybierasz temat, światło i moment.
Praca fotografa może oznaczać poprawianie zdjęć do późnej nocy, przekładanie terminów przez pogodę i klienta, który prosi o „jeszcze tylko pięć poprawek”.
Możesz kochać piec.
Realizacja zamówień oznacza też pieczenie wtedy, kiedy nie masz ochoty, pilnowanie odbiorów i odpowiedzialność za to, żeby tort był gotowy dokładnie w sobotę o 10:00.
Możesz uwielbiać pomagać ludziom.
Praca na własny rachunek oznacza wtedy również zdobywanie klientów, ustalanie zasad współpracy, odpowiadanie na wiadomości i pilnowanie płatności.
To nadal może być świetna praca.
Ale nie jest już dokładnie tym samym doświadczeniem co robienie tej rzeczy dla siebie.
Nie wszystko, co lubisz, musi zarabiać
Internet bardzo polubił pytanie: „jak zamienić pasję w biznes?”.
A dużo rzadziej pojawia się inne:
czy ja w ogóle chcę, żeby to stało się moją pracą?
Nie każda rzecz, która daje Ci przyjemność, musi zostać kolejnym projektem do monetyzacji.
Możesz malować i nigdy nie sprzedać obrazu.
Możesz robić ceramikę tylko dla siebie.
Możesz prowadzić ogród, piec, fotografować albo szyć bez budowania wokół tego marki.
Hobby może pozostać miejscem, w którym nie ma KPI, klientów i pytania o rentowność.
I to nie jest „niewykorzystany potencjał”.
A jeśli naprawdę chcesz spróbować?
Wtedy zamiast od razu projektować logo, zakładać konto na Instagramie i zamawiać wizytówki, zaczęłabym od sprawdzenia samej oferty.
Na początek ustal:
- co konkretnie chcesz sprzedawać,
- komu,
- jaki problem albo potrzebę to rozwiązuje,
- ile czasu kosztuje Cię wykonanie jednej usługi lub produktu,
- jaka cena ma dla Ciebie sens,
- jak potencjalny klient miałby się o Tobie dowiedzieć.
Potem sprawdź małą wersję pomysłu.
Nie dlatego, że musisz być ostrożna za wszelką cenę.
Tylko dlatego, że pierwsze realne reakcje klientów powiedzą Ci o pomyśle znacznie więcej niż kolejny miesiąc zastanawiania się, czy „to ma szansę”.
Nie zaczynaj od tworzenia całej firmy
Strona internetowa, nazwa, logo, wizytówki, identyfikacja wizualna, regulamin, piękny Instagram.
Można nad tym spędzić kilka miesięcy i nadal nie wiedzieć jednej podstawowej rzeczy:
czy ktoś chce kupić to, co planujesz sprzedawać.
Oczywiście część formalności jest konieczna, kiedy zaczynasz faktycznie prowadzić działalność. Ale kolejność ma znaczenie.
Łatwo zajmować się rzeczami, nad którymi mamy pełną kontrolę, zamiast sprawdzić tę bardziej niewygodną część: rynek.
Jeśli sama perspektywa klientów, sprzedaży i ryzyka finansowego budzi sporo obaw, zobacz też „Boję się założyć własny biznes. Co właściwie mówi Ci ten lęk?”.
Pasja nie zwalnia z myślenia o klientach
Możesz tworzyć coś naprawdę dobrego i nadal mieć problem ze sprzedażą.
To nie oznacza, że produkt jest bezwartościowy.
Być może niewłaściwe osoby o nim słyszą.
Być może oferta jest trudna do zrozumienia.
Być może cena nie pasuje do sposobu, w jaki klienci postrzegają wartość.
Być może rynek jest mały.
Albo klienci mają problem, tylko rozwiązują go zupełnie inaczej, niż zakładałaś.
Dlatego zdobywanie klientów nie jest osobnym dodatkiem, którym zajmiesz się „jak już wszystko będzie gotowe”.
Jest częścią sprawdzania, czy pomysł na zarabianie rzeczywiście działa.
A jeśli chcesz odejść z etatu właśnie po to, żeby zarabiać na pasji?
Tu zatrzymałabym się na chwilę dłużej.
Bo mogą się na siebie nakładać dwie różne potrzeby:
„nie chcę już pracować tak jak teraz”
i
„chcę prowadzić własną działalność opartą na tym, co lubię”.
Jedno nie musi automatycznie prowadzić do drugiego.
Możesz mieć dość obecnej pracy i jednocześnie jeszcze nie mieć pomysłu na biznes, który jest gotowy zastąpić etat.
Możesz też rozwijać własny pomysł, ale wcale nie potrzebować od razu rezygnować z zatrudnienia.
Jeżeli jesteś właśnie przed taką decyzją, przeczytaj też „Rzucić etat i przejść na swoje? Najpierw sprawdź, czy własna działalność rozwiąże Twój problem”.
Sprawdź też, co już potrafisz
Jeżeli chcesz oprzeć nowy kierunek na czymś, co już robisz, nie patrz tylko na samą pasję.
Znaczenie mają również kompetencje, które masz z dotychczasowej pracy i życia.
Możesz dobrze tworzyć produkt, ale Twoją przewagą okaże się umiejętność rozmowy z klientem.
Możesz zaczynać w zupełnie nowej branży, ale mieć za sobą lata organizowania projektów, negocjacji albo pracy z ludźmi.
To wszystko wpływa na to, jaki biznes jesteś w stanie zbudować.
Jeśli patrząc na swoje doświadczenie widzisz głównie nazwy stanowisk, zajrzyj do „Jak rozpoznać swoje kompetencje zawodowe? Nie zaczynaj od listy mocnych stron”.
Od czego zacząć zarabianie na pasji?
- Nazwij konkretną ofertę. Za co właściwie klient miałby Ci płacić?
- Znajdź odbiorcę. Kto tego potrzebuje i w jakiej sytuacji?
- Sprawdź cenę. Czy działa jednocześnie dla klienta i dla Ciebie?
- Policz pracę. Ile czasu, materiałów i innych kosztów wymaga realizacja?
- Przetestuj zainteresowanie. Zanim rozbudujesz całą firmę, sprawdź, czy pojawia się realna gotowość do zakupu.
- Sprawdź siebie w tej roli. Czy oprócz wykonywania swojej pasji jesteś gotowa również ją sprzedawać?
Nie musisz udowadniać, że Twoja pasja „ma potencjał”. Najpierw sprawdź, czy istnieje sposób, w którym ktoś chce za nią płacić, a Tobie nadal opłaca się i chce się tę pracę wykonywać.
Jeżeli odpowiedź brzmi „tak”, masz coś znacznie cenniejszego niż motywacyjny pomysł na biznes.
Masz pierwsze dane, na których można oprzeć następne decyzje.
A jeśli dopiero próbujesz ustalić, czy własna działalność, zmiana branży czy jeszcze inny kierunek ma sens w Twojej sytuacji, możesz zobaczyć, jak wygląda mój Proces zmiany zawodowej.

Ten post naprawdę daje do myślenia – uświadomił mi, jak dużo siedzi w głowie, a nie w realnych umiejętnościach. Mega motywujące i potrzebne, dzięki za to. 🙂