Jest niedziela.
Jeszcze kilka godzin temu weekend trwał normalnie, a teraz coraz częściej zerkasz na godzinę i myślisz o tym, co czeka Cię rano.
Spotkanie. Skrzynka pełna wiadomości. Rozmowa z przełożonym. Lista rzeczy, których nie udało się skończyć w piątek.
I nagle niedziela przestaje być wolnym dniem.
Lęk przed poniedziałkiem nie mówi jeszcze, że musisz zmienić pracę. Ale jeśli regularnie odbiera Ci część weekendu, warto sprawdzić, czego właściwie się boisz.
Bo „nie chcę jutro iść do pracy” może oznaczać bardzo różne rzeczy.
Czym właściwie jest lęk przed poniedziałkiem?
W anglojęzycznych materiałach możesz spotkać określenie Sunday Scaries.
Nie jest to diagnoza medyczna ani osobne zaburzenie. To potoczna nazwa napięcia albo lęku, który pojawia się w oczekiwaniu na początek kolejnego tygodnia pracy.
U jednej osoby będzie to lekkie pogorszenie nastroju w niedzielny wieczór.
U innej trudność z oderwaniem myśli od pracy, problemy ze snem albo napięcie, które zaczyna się już kilka godzin wcześniej.
Najważniejsze pytanie nie brzmi jednak:
„Czy mam Sunday Scaries?”
Tylko:
„Co dokładnie sprawia, że perspektywa poniedziałku tak mnie obciąża?”
Nie każdy lęk przed poniedziałkiem oznacza ten sam problem
Czasem odpowiedź jest bardzo konkretna.
W poniedziałek masz trudne spotkanie.
Wracasz po urlopie do dużej liczby zaległości.
Kończy się projekt i wiesz, że czeka Cię intensywny tydzień.
A czasem poniedziałek jest tylko momentem, w którym wraca coś, co trwa od miesięcy.
| Jeśli w niedzielę myślisz… | Warto sprawdzić… |
|---|---|
| „Nie wiem, jak ogarnę ten tydzień” | czy problemem jest ilość pracy, terminy i ciągłe zaległości |
| „Nie chcę znowu widzieć tych ludzi” | relacje, sposób zarządzania albo atmosfera w zespole |
| „Znowu cały tydzień tego samego” | czy przeszkadza Ci monotonia albo sam charakter pracy |
| „Na pewno coś zawalę” | czy wymagania są jasne, masz wystarczające zasoby i wsparcie oraz czego konkretnie się obawiasz |
| „Nie mam już siły zaczynać kolejnego tygodnia” | jak długo trwa wyczerpanie i czy rzeczywiście masz przestrzeń na regenerację |
Te sytuacje mogą wyglądać podobnie w niedzielny wieczór.
Ale wymagają zupełnie innych odpowiedzi.
Zanim zaczniesz naprawiać swoją niedzielę, sprawdź poniedziałek
Spacer, książka, kąpiel, serial, przygotowanie ubrań dzień wcześniej.
Każda z tych rzeczy może sprawić, że niedzielny wieczór będzie przyjemniejszy.
Ale jeśli Twoje napięcie wynika z tego, że w poniedziałek wracasz do pięćdziesięciu niedokończonych spraw, chaotycznego przełożonego albo pracy, która od dawna Cię przeciąża, niedzielny rytuał tego nie zmieni.
Może pomóc Ci przejść przez wieczór.
Nie musi usuwać przyczyny.
Sprawdź u siebie:
- O której mniej więcej zaczynam myśleć o pracy?
- Jaka jest pierwsza konkretna myśl?
- Czego najbardziej nie chcę jutro robić?
- Czy chodzi o jeden dzień, czy czuję to praktycznie w każdy weekend?
- Co musiałoby wyglądać inaczej, żeby poniedziałek nie budził takiego napięcia?
Ostatnie pytanie jest szczególnie ważne.
Bo odpowiedź „chciałabym mieć mniej spotkań” prowadzi w inną stronę niż „nie chcę już wykonywać tego zawodu”.
Czasem problem zaczyna się jeszcze przed poniedziałkiem
Piątek kończysz z kilkunastoma niedomkniętymi sprawami.
Wiesz, że w poniedziałek rano część z nich będzie już pilna.
Nie bardzo wiesz, od czego zaczniesz.
W takiej sytuacji nic dziwnego, że mózg przypomina Ci o pracy jeszcze przed rozpoczęciem tygodnia.
Tu rzeczywiście może pomóc prostsze domknięcie piątku:
- zapisanie rzeczy, które czekają na poniedziałek,
- ustalenie pierwszych 2–3 priorytetów,
- zostawienie sobie informacji, od czego zacząć,
- oddzielenie rzeczy pilnych od tych, które tylko wyglądają na pilne.
Ale jest pewna granica.
Jeśli lista jest niemożliwa do wykonania niezależnie od tego, jak dobrze ją zaplanujesz, problemem nie jest organizacja listy.
Wtedy warto przyjrzeć się obciążeniu, zasobom i oczekiwaniom w pracy.
A może najbardziej boisz się ludzi, nie poniedziałku?
Czasem napięcie ma twarz konkretnej osoby.
Przełożonego, przy którym nie wiesz, czego się spodziewać.
Klienta, którego wiadomości regularnie przekraczają Twoje granice.
Zespołu, w którym cały czas musisz uważać, co i przy kim mówisz.
Albo spotkania, podczas którego spodziewasz się kolejnej konfrontacji.
Wtedy „lęk przed poniedziałkiem” może być zbyt szeroką nazwą.
Dużo więcej mówi:
„Boję się poniedziałkowego spotkania z X, bo…”
Dopiero z tym można coś zrobić.
A jeśli po prostu nie chcesz już wykonywać tej pracy?
To również jest możliwe.
Możesz mieć dobre warunki, poprawne relacje i rozsądnego przełożonego, a mimo tego coraz mniej chcieć wracać do swoich zadań.
Nie każda trudność w pracy wynika z toksycznego środowiska czy przeciążenia.
Czasem zmieniają się zainteresowania, potrzeby albo to, czego oczekujesz od pracy.
Tylko zanim wyciągniesz wniosek „muszę zmienić zawód”, sprawdź, czy rzeczywiście chodzi o sam rodzaj pracy.
Zadaj sobie trzy pytania:
- Czy chciałabym wykonywać podobną pracę w innej firmie?
- Których zadań nie chcę już robić niezależnie od warunków?
- Czy są części tej pracy, które nadal lubię?
Jeśli próbujesz właśnie rozdzielić firmę, stanowisko i zawód, przeczytaj też „Nie wiem, czy zmienić pracę. Jak sprawdzić, co naprawdę nie działa?”.
Sprawdź, czy weekend w ogóle daje Ci odpocząć
Nie każdy weekend jest regeneracją.
Zakupy, sprzątanie, dzieci, sprawy rodzinne, zaległości z całego tygodnia i próba zmieszczenia wszystkiego, na co nie było czasu od poniedziałku do piątku.
W niedzielny wieczór możesz więc wcale nie wracać do pracy wypoczęta.
Możesz po prostu przechodzić z jednego zestawu obowiązków do drugiego.
I to zmienia sposób patrzenia na problem.
Bo wtedy pytanie może brzmieć nie tylko:
„Dlaczego aż tak nie chcę wracać do pracy?”
ale również:
„Kiedy właściwie mam możliwość naprawdę odpocząć?”
Kiedy warto przyjrzeć się wypaleniu zawodowemu?
Sam trudny niedzielny wieczór nie oznacza wypalenia.
Ale jeżeli do napięcia przed pracą dochodzi długotrwałe wyczerpanie, coraz większy dystans lub niechęć do pracy i poczucie, że funkcjonujesz zawodowo znacznie gorzej niż wcześniej, warto potraktować temat szerzej.
Nie po to, żeby postawić sobie diagnozę z internetu.
Tylko żeby sprawdzić, czy nie potrzebujesz już czegoś więcej niż lepszego planu na poniedziałek.
Szerzej piszę o tym w artykule „Wypalenie zawodowe u kobiet po 30. Co naprawdę warto sprawdzić?”.
Lęk przed poniedziałkiem nie zawsze jest problemem zawodowym
To też warto powiedzieć wprost.
Jeśli silny lęk pojawia się nie tylko w związku z pracą, wpływa na sen, codzienne funkcjonowanie albo regularnie powoduje bardzo intensywne objawy, nie zakładaj automatycznie, że wystarczy zmiana firmy.
W takiej sytuacji warto porozmawiać z lekarzem albo specjalistą zdrowia psychicznego.
Praca może być jednym z czynników.
Nie musi być jedynym.
Czy lęk przed poniedziałkiem oznacza, że trzeba zmienić pracę?
Nie da się tego stwierdzić na podstawie samego niedzielnego napięcia.
Dużo więcej mówi jego źródło.
| Jeśli problemem jest głównie… | Możliwy kierunek sprawdzania |
|---|---|
| jeden szczególnie trudny okres | co jest przejściowe i kiedy sytuacja powinna się zmienić |
| ilość pracy | zakres obowiązków, priorytety, zasoby i możliwość rozmowy o obciążeniu |
| konkretne środowisko | zmiana zespołu, przełożonego albo pracodawcy |
| sam rodzaj pracy | inne stanowisko albo kierunek zawodowy |
| silny lęk wykraczający poza pracę | konsultacja ze specjalistą i dopiero równolegle ocena sytuacji zawodowej |
Czasem odpowiedzią będzie zmiana pracy.
Czasem jedna konkretna rozmowa.
Czasem zmniejszenie przeciążenia.
A czasem potrzebujesz najpierw dojść do siebie, zanim w ogóle zaczniesz podejmować decyzje zawodowe.
Od czego zacząć, jeśli niedziele regularnie wyglądają tak samo?
- Nazwij konkretnie to, czego się boisz. Poniedziałek jest datą w kalendarzu. Co właściwie ma wydarzyć się jutro?
- Sprawdź częstotliwość. Czy napięcie pojawia się przed szczególnie trudnymi tygodniami, czy praktycznie co niedzielę?
- Oddziel zadania, ludzi i warunki. Co najbardziej wpływa na to, jak czujesz się przed powrotem?
- Sprawdź, na co masz wpływ. Co można zmienić w obecnej pracy, a czego prawdopodobnie nie zmienisz?
- Dopiero wtedy pytaj o zmianę pracy. Jeśli odejdziesz, warto wiedzieć, czego nie chcesz powtórzyć w kolejnym miejscu.
Nie musisz przekonywać siebie, że poniedziałek jest fajny. Bardziej przydatne jest zrozumienie, dlaczego tak bardzo nie chcesz, żeby nadszedł.
Jeśli po przyjrzeniu się sytuacji widzisz, że problem jest zawodowy, ale nadal trudno Ci ustalić, co właściwie powinno się zmienić, pomocne mogą być też pytania kartezjańskie.
A jeśli jesteś już na etapie porządkowania możliwych kierunków, kryteriów kolejnej pracy i tego, czego nie chcesz zabrać ze sobą dalej, możesz zobaczyć, jak wygląda mój Proces zmiany zawodowej.

Dokładnie jakbym czytała o sobie